SpicyVoice logo symbol

Patrzę, jak Ją bierze

Wjechaliśmy na teren posesji wczesnym wieczorem. Drewniany domek z nikim nie sąsiadował, a w powietrze pachniało deszczem. Była tutaj tylko cisza i pewność, że ten domek będzie tylko nasz przez te kilka dni.

– No i? – zapytała Anka z lekkim uśmiechem. – To tu ma się dziać ta cała twoja „wolność”, bez zasięgu i Netflixa?

– Może – rzuciłem. – Ale tylko, jeśli się zgodzisz.

Ania ubrana była w długą sukienkę. Zawsze lubiła nosić ją bez stanika. Kiedy szła po tarasie, jej piersi swobodnie się kołysały. Poczułem ten znajomy ucisk w żołądku, bo wiedziałem, że do tej pory to był widok zarezerwowany wyłącznie dla mnie. I że za moment miało się to zmienić.

Mieliśmy po pięćdziesiątce. Znaliśmy się na wylot, kochaliśmy się, ale seks z czasem stał się po prostu przewidywalny. Aż za bardzo. Dlatego przez ostatni rok powoli, ostrożnie sączyłem jej do ucha moją fantazję. Cuckold. Chciałem zobaczyć, jak inny facet rżnie moją żonę na moich oczach. Zobaczyć, jak ona na to reaguje, jak puszcza jej kontrola, jak jej ciało pożąda kogoś zupełnie obcego. Coś nowego dla każdego z nas.

Długo się wahała. Ale w końcu przestała protestować, zaczęła oglądać filmy które pokazywały tą fantazję i finalnie zaczęło jej się to podobać.

Rozpakowaliśmy torby, wypiliśmy wino na tarasie. Zjedliśmy prostą kolację. Prawie się nie odzywaliśmy, tylko uśmiechaliśmy się do siebie. Napięcie wisiało w powietrzu.

Kiedy wieczorem poszedłem do sypialni, akurat się przebierała. Stała w półmroku w samych majtkach. Piękne, dojrzałe, wciąż cholernie ponętne ciało. Dbała o swój wygląd i nie jednemu mogła się podobać. Ale widziałem, jak nerwowo przestępuje z nogi na nogę.

– Jeśli nie chcesz, nic nie musimy robić – powiedziałem spokojnie.

Spojrzała na mnie.

– Ja... chcę. Tylko boję się, że spodoba mi się za bardzo.

– Właśnie na to liczę.

Pojawił się następnego dnia. Załatwiłem to przez zaufanego znajomego, konkretny, sprawdzony gość. Michał. Przystojny, wysoki, z zarostem i ciemnymi oczami. Uścisk dłoni miał mocny. Wiem, że miał żonę, drobną blondynkę, ale przyjechał sam.

Wszedł do środka i od razu poczuł się tutaj swobodnie.

– Fajnie tu – rzucił.

Anka milczała. Wstała od stołu, odruchowo poprawiła sukienkę i nalała mu czerwonego wina. Ręce lekko jej drżały. Michał wziął kieliszek i zmierzył ją wzrokiem. Od razu było widać, że to facet, który nigdzie się nie spieszy.

Usiadłem z boku. Bicie mojego serca przyspieszyło, ale starałem się zachować pozory spokoju. Wiedziałem, że teraz wszystko leży w jej rękach. Jej ruch, jej decyzja.

W końcu podeszła do niego i usiadła tuż obok. Bardzo blisko. Ich kolana się stykały. Wymienili kilka zdań o niczym, ale to nie miało znaczenia. Ważne było to, co działo się między słowami.

W pewnym momencie po prostu położył dłoń na jej udzie. Tak naturalnie, jakby robili to od lat. Nie odsunęła się.

– Wszystko ok? – zapytałem z kąta.

Nie odpowiedziała, ale powoli, bardzo powoli rozchyliła nogi.

Michał nie potrzebował dłuższego zaproszenia. Pocałował ją w szyję, a jego dłoń wsunęła się pod sukienkę, prosto na majtki. Nie zdejmując ich, zaczął ją tam pieścić. Cierpliwie, miarowo. Widziałem, jak Anka zamyka oczy, jak bierze głębszy wdech i bezwiednie unosi biodra w stronę jego dłoni. Bez wątpienia było jej dobrze, majtki zaczynały się jej robić wilgotne.

Cofnąłem się głębiej w róg pokoju. Przestałem być mężem, stałem się widzem. Patrzyłem, jak obcy facet dotyka mojej żony. Jak ona powoli mięknie i rozluźnia się pod jego palcami. Zupełnie tak jak to sobie wyobrażałem.

– Możesz ją rozebrać – odezwałem się. – Chcę zobaczyć, jak z tobą wygląda.

Michał zsunął sukienkę z jej ramion. Bez pośpiechu. Znałem te piersi na pamięć, całowałem je tysiące razy, ale teraz były wystawione dla niego. Chwycił jedną dłonią, a drugą wciąż pieścił jej krocze. Anka otworzyła oczy i poszukała mojego wzroku. Nie było w nim wstydu. Była pełna zgoda, podniecenie i niemal wyzwanie rzucone mi w twarz, czy naprawdę tego chcesz?

Skinąłem głową. Kutas stwardniał mi w spodniach do granic możliwości, ale nawet nie drgnąłem. Teraz to nie był mój czas.

Moja żona półnaga, z sukienką opadłą na biodra i twardymi jak kamień sutkami, wyglądała, jakby należała już tylko do tej jednej chwili. Michał głaskał wnętrze jej ud, w końcu zjechał niżej, pocałował ją w brzuch i pewnym ruchem zsunął z niej majtki.

Leżała przed nim naga i gotowa.

Oddech mi przyspieszył, napięcie buzowało w moich żyłach.

Uklęknął między jej nogami i zaczął ją lizać. Spokojnie, z pełnym skupieniem, dokładnie tam, gdzie trzeba. Anka zaczęła mruczeć. Ciało prężyło się pod jego językiem. Ssał jej łechtaczkę, jednocześnie masując wejście kciukiem, robił to jak zawodowiec. Nawet na mnie nie zerknął.

Kiedy wstał z kolan, miał już rozpięte spodnie. Wyciągnął go. Był gruby, długi i twardy. Wyraźnie inny niż mój. Uderzyło mnie to, że zaraz da jej coś, czego ja jej dać nie mogłem. Anka spojrzała na jego kutasa bez cienia nieśmiałości. Złapała go u nasady, przeciągnęła dłonią w górę, jakby oceniała rozmiar.

Złapał ją za biodra, podciągnął na sam brzeg kanapy i po prostu w nią wszedł. Powoli, ale do samego końca. Zgięła kolana, zaciskając palce na poduszce. Z jej twarzy zniknęła resztka niepewności, zastąpił ją czysty zachwyt. Jęknęła głośno i krótko. Takiej jej nie widziałem od lat. Wyglądała jak za naszych dawnych czasów, niemal jak w pierwszych dniach naszej znajomości. Wtedy, kiedy nie mogliśmy się sobą nasycić.

Posuwał ją rytmicznie, w pełni kontrolując sytuację. Jej piersi podskakiwały, pośladki były wypięte. Zacząłem masować swojego kutasa przez materiał spodni. W cieniu.

– Lubi to – rzucił Michał, nie zwalniając tempa. – Ciasna i gorąca. Prawdziwa kobieta, a nie jakaś chuda deska. Zupełne przeciwieństwo mojej żony. Ma na miejscu wszystko co trzeba, dupę i wielkie cycki.

Anka jęknęła znowu. Zjechała dłonią między nogi i sama zaczęła się stymulować. Zaczęła pracować biodrami, wychodząc mu naprzeciw. Oddawała mu się w stu procentach. To był dokładnie ten obraz, który tak długo nosiłem w głowie. Moja żona rżnięta przez obcego faceta, podczas gdy ja patrzę. A posuwał ją naprawdę ostro dokładnie tak jak mi się to podobało w filmach które oglądałem.

Uderzenia ciał stawały się coraz głośniejsze. Z jej ust wyrywały się urywane, bezwstydne jęki. W pewnym momencie odwróciła głowę w moją stronę.

– Patrz – wychrypiała. – Patrz, jak on mnie bierze.

Nie mrugnąłem nawet okiem. Michał przyspieszył, chwycił ją mocno za włosy. Jej twarz wykrzywiła się z rozkoszy, zaczęła krzyczeć. Cała drżała.

Wchodził w nią po same jaja, obijając się o jej mokre krocze.

– Jeszcze – prosiła. – Rżnij mnie, niech mąż patrzy, tak bardzo tego chciał.

Jej ruchy były dzikie, brała to wszystko, jakby po raz pierwszy od lat urwała się ze smyczy. Trzymał ją za te włosy z dominującą pewnością siebie, jakby robili to od zawsze. Twarz miała czerwoną, w oczach łzy czystego, brutalnego spełnienia.

Nagle przestał i wysunął się z niej. Przewrócił ją na plecy i wszedł od góry. Teraz miałem idealny widok na całe jej ciało.

– Chcę w tobie dojść – warknął.

– Tak… proszę, zlej się we mnie – błagała. Kurwa to było cholernie podniecające.

Szeroko rozchyliła nogi, sama naprowadziła go oburącz do środka. Oboje jęknęli głucho, gdy znowu w nią wjechał. Pochylił się i ssał jej sutki i zostawiając na nich czerwone ślady.

Zbliżali się do końca, słyszałem to po ich oddechach i widziałem po napiętych mięśniach.

– Gdzie chcesz? – zapytał, zwalniając na sekundę.

Popatrzyła na niego, a potem prosto na mnie.

– W środku. Chcę czuć, jak mnie zalewasz.

Nie musiał słyszeć nic więcej. Dobił do końca i z niskim, gardłowym stęknięciem wystrzelił. Drżał, a ona chłonęła każdy jego skurcz, zaciskając uda na jego biodrach.

Przez moment w domku słychać było tylko ich ciężkie oddechy. Kiedy z niej wyszedł, gęsta, biała sperma od razu zaczęła spływać jej po udzie. Nasienie obcego faceta w mojej żonie. Leżała z zamkniętymi oczami, z uśmiechem na twarzy.

Michał usiadł obok, pocałował ją w ramię i policzek.

– Dobra dziewczynka – rzucił cicho.

Uśmiechnęła się, ale nic nie powiedziała.

Kilkanaście minut później Michał poszedł pod prysznic. Ja wciąż stałem w rogu, z na wpół twardym kutasem, próbując poukładać sobie to wszystko w głowie. Podszedłem bliżej. Leżała naga, z białą plamą na brzuchu.

– Jak się czujesz? – zapytałem.

W jej oczach pojawiło się coś zupełnie nowego. Czysty spokój i jakaś dziwna siła.

– Nie wiedziałam, że potrafię się aż tak… puścić. I w ogóle się tego nie wstydzić.

– Było ci dobrze?

– Tak. Nie wiem, czy to cię zaboli, ale… zajebiście dobrze.

Usiadłem na brzegu kanapy i chwyciłem jej dłoń. Odwzajemniła uścisk.

– O to mi właśnie chodziło – powiedziałem. – Nie chciałem cię stracić, chciałem po prostu zobaczyć cię z innej strony. Taką dziką, jak kiedyś.

Milczeliśmy przez chwilę.

– Chciałbyś, żebym to powtórzyła? – zapytała cicho.

Spojrzałem jej prosto w oczy.

– Jeśli ty też masz na to ochotę, to tak.

Uśmiechnęła się. Dokładnie tak, jak za naszych młodych lat. Tylko że teraz była w tym uśmiechu stuprocentowa, pewna siebie kobieta, która doskonale wiedziała, że w tych czterech ścianach nie obowiązują nas już żadne granice. Że przy mnie nie musi udawać i może być po prostu w stu procentach, tym kim chce bez żadnych hamulców.

← Poprzednie Następne →
🔞

Potwierdź pełnoletność

Treści w serwisie są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych. Aby wejść, potwierdź, że masz ukończone 18 lat.

Linki: Regulamin Polityka prywatności Informacja o cookies

© 2026 SpicyVoice • Erotyka Audio