SpicyVoice logo symbol

Obserwator - część II

Autor: Leon Karcz

Nina wyjęła mi z ręki słoik i zanurzyła w nim dwa palce. Pewnym pociągnięciem wypełniła braki pod piersiami, pomalowała pachę, na co Laura zareagowała długim dreszczem. Na oślep sięgnąłem do słoika. Chwyciłem kobiecy nadgarstek i niczym ślepiec trafiłem po skórze dłoni do naczynia. Wsadziłem palce w farbę i spojrzałem Ninie w oczy. Chłodne i obojętne jak zawsze, jakby nie zarejestrowała mojego dotyku. Pod ciężarem jej spojrzenia podniosłem rękę Laury i delikatnymi dotknięciami malowałem miękką skórę drugiej pachy. Drżenie stało się wyraźniejsze, oddech szybszy i głośniejszy. Nabrałem farby ponownie i okrężnymi ruchami pokryłem napięte sutki czernią, choć wcale tego nie potrzebowały. Spojrzałem w dół, na bliznę. Powoli nakładałem na nią farbę. Bardziej pieściłem niż malowałem drżący z podniecenia wzgórek, w wyobraźni czując już pod palcami miękką wilgoć warg. I wtedy wypielęgnowana dłoń Szefowej beznamiętnie, z ginekologiczną wręcz precyzją zagłębiła się między nogi wyprzedzając mnie o kilka dobrych sekund. Laura już nie wstrzymywała jęku. Widziałem, jak napinają się mięśnie na udach po każdym posunięciu wprawnej ręki, w nozdrza uderzył zapach pożądania. Czułem, jak twardnieje brzuch pod moją ręka, gdy Nina, jakby była robotem, wsunęła czarną dłoń między nabrzmiałe wargi i dalej, między pośladki. Na moich oczach farba mieszała się z miłosnymi sokami. W zbyt ciasnych nagle spodniach sperma gotowała się do wyjścia, gdy padło zimne:

- A teraz brokat.

Chwilę trwało zanim dotarło do mnie, co powiedziała. Zamrugałem, jakbym z ciemności wyszedł na światło. Otworzyłem pudełeczko wypełnione srebrno-złotym pyłem i podałem Ninie. Laura drżała pod błyszczącym deszczem drobinek pokrywających ciało delikatną, mieniąca się powłoką. Pierś falowała coraz szybciej, gdy wprawne palce Szefowej złociły jej sutki, brzuch się napiął przy dotknięciu blizny. Nie powstrzymała przeciągłego jęku, gdy Nina składała brokatem na zranionej wardze podpis niczym malarz na obrazie. Ostateczny szlif, który zmienił rozpaloną kobietę w dzieło sztuki.

- Zostały tylko sznury - Nina z zadowoleniem przypatrywała się swojemu dziełu - są na zapleczu.

Chłód kantorka na chwilę przyniósł mi ulgę. Ucisk w podbrzuszu zelżał, a potwór odrobinę zwiotczał. Liny wisiały na ścianie jak uśpione węże. Jedwabne, miękkie, szorstkie sizalowe i grube, konopne. Przesunąłem po nich dłonią próbując odgadnąć, której z nich Szefowa chce dziś użyć. W końcu wybrałem grubą, konopną i powycieraną w kilku miejscach. Znak, że używała jej już wielokrotnie. Boleśnie uświadomiłem sobie, że nigdy przy mnie. Była ciężka, pachniała kurzem, metalem haka, na którym wisiała i czymś jeszcze, co drażniło nos silniej niż pozostałe wonie.

Laura stała, jak ją zostawiłem. Pomalowana, w brokacie, wyglądała jak posąg z czarnego marmuru oprószony gwiezdnym pyłem. Nina uwijała się wokół niej ze światłomierzem. Wzięła ode mnie sznur i bez słowa zarzuciła go sobie na ramię. Przez chwilę krążyła wokół Laury. Obserwowała, mierzyła, planowała. Jak architekt, który widzi kształt budynku, zanim jeszcze powstanie.

Pierwszy węzeł zaciągnęła pod piersiami. Lina uniosła je, ścisnęła. Do tej pory nie myślałem, że sutki mogą aż tak sterczeć. Laura syknęła, ale nie był to syk bólu. Raczej zdławiony jęk, w którym mieszał się ból i podniecenie. Kolejne pętle objęły ramiona, brzuch i biodra. Szorstkie włókna wbijały się w farbę i brokat, zostawiając jaśniejsze bruzdy na czarnym tle skóry. Każdy ruch Niny był precyzyjny, powolny, jak u mistrza shibari. Na moich oczach powstawała kompozycja z ciała i sznura.

- Przytrzymaj - pomachała do mnie wolnym końcem liny.

Stanąłem za plecami Laury. Patrzyłem na napięte łopatki i za wszelką cenę starałem się ich nie dotknąć. Lina pozwalała odsunąć się ledwie na centymetry. Nina pociągnęła, a ciało Laury wygięło się w łuk. Pośladki dotknęły stojącego znów na baczność potwora. Zapiekły mnie policzki, gdy gorący tyłek przekazywał końcówce główki wibracje podniecenia. Jakby sznur był przewodem, którym jej napięcie przechodziło prosto do mnie.

Lina opadła w dół, między pośladki. Zawisła na moment w powietrzu, nim Nina powolnym ruchem przeciągnęła ją między nogami. Oplotła biodra, a potem jeszcze raz zeszła w dół, układając ze sznura literę „Y”. Jedna część całowała łechtaczkę, druga biegła wzdłuż wejścia do pochwy. Najmniejszy ruch czy oddech powodował tarcie szorstkiej powierzchni o najbardziej wrażliwe miejsca.

Powyżej kolan wciskały się głęboko w mięśnie ciasne pętle, znacząc uda różowymi wgłębieniami. Laura jęknęła głośniej, gdy Nina je docisnęła. Jej biodra poruszyły się nieznacznie w poszukiwaniu ulgi, ale lina tylko wbijała się mocniej. Nie tylko w jej, ale i w moje krocze, którym ocierałem się o jej nagie pośladki. Gdzieś na skraju postrzegania, w nieostrości widziałem półprzymknięte oczy, rozchylone usta, słyszałem płytki, przyspieszony oddech. Dostroiłem się do niego i czułem, jak moje podniecenie rośnie razem z jej, jakbyśmy stali się jednym organizmem, dla którego istnieje tylko lina, ból i rozkosz.

Nagle otworzyła szeroko oczy i spojrzała na mnie tak, że nie wiedziałem już, czy są to oczy kobiety, dla której to tylko gra, czy kobiety, która wie, że patrząc na nią marzę o tym, żeby to mnie krępowano, żeby to mnie bolało i dawało rozkosz jednocześnie. A skoro ona wiedziała, wiedziała również Nina.

Każdy trzask migawki, każdy ruch przy zmianie pozy wynosił podniecenie Laury na kolejny poziom. Gdy leżała na boku, z wypiętymi pośladkami i jedną nogą podciągniętą niemal pod brodę, lina między nogami napięła się do granic. Jej ciężki oddech rozdzierał mnie na kawałki. Chciałem skończyć ten spektakl, wytrysnąć na jej tyłek, uciec i nie wrócić. Widziałem, że Laura również zbliża się do finiszu. Między jednym dreszczem, a drugim spojrzała błagalnie na Ninę znad policzka przyciśniętego do poduszki, ale Szefowa spokojnie nacisnęła spust po raz kolejny.

- Na kolana - rzuciła tylko prostując się, by dać wytchnienie pochylonym plecom.

Laura podniosła się powoli, z głębokim westchnieniem. Uklękła na zmiętej pościeli, plecy wygięte w łuk, pośladki wypięte w stronę obiektywu. Lina podkreślała każdy zarys ciała. Centrum kadru wypełniła wilgotna szczelina między udami. Naga, bezwstydna, niezaspokojona. Uda drżące, łopatki napięte, a pośladki rozchylone, niczym usta do pocałunku.

Nina podeszła bliżej. Zatrzymała Laurę w tej obscenicznej pozie, a potem beznamiętnie chwyciła jej nadgarstek. Ułożyła dłoń tak, by palce stanowiły przesłonę dla niemożliwie różowych, nabrzmiałych żądzą warg. Oczyma wyobraźni widziałem zdjęcie, które chciała zrobić. Na pierwszym planie wyraźna tylko dłoń i fragmenty liny na udach, a cała reszta tonie w nieostrości. I tylko wilgoć błyszcząca pomiędzy palcami na odcinającym się od czerni różu.

Kiedy ustawiałem światło, a Nina przyglądała się kompozycji widziałem, jak te palce drżą. Jedno drgnięcie wystarczyłoby, by wsunęły się do środka i dały Laurze upragniony orgazm.

- Nie - Nina najwyraźniej wyczuła intencję - Nie dotykaj. - mówiła do niej, czy do mnie?

Ten zakaz był gorszy niż najtwardszy węzeł. Ciało Laury było jak łuk, napięte do granic możliwości, gotowe eksplodować przy najdelikatniejszym dotyku. Pstryk, migawka pracowała równomiernie, a ja zacisnąłem kurczowo uda, żeby nie wytrysnąć.

- Zostań tak - nakazała Laurze - a ty zdejmij z niej te sznurki - nawet nie wiecie, jak bolesny był ten krok, który musiałem wykonać z bezpiecznej przestrzeni statywu do pulsującego w męce nieosiągalnego spełnienia ciała Laury.

Kiedy rozplątywałem węzły, lina przesuwała się po jej skórze, drażniła uda, piersi, muskała łechtaczkę. W farbie zostały wyraźne ślady, różowe i czerwone wgłębienia, które rysowały na ciele wzór na cierpienie. Laura chwytała otwartymi ustami powietrze, jęczała cicho, ja dyszałem razem z nią i tylko Nina stała milcząca, z satysfakcją obserwując nasze męczarnie.

Żeby wytrzymać myślałem o tym, jak wulgarnie i tandetnie musiały wyglądać pozy, które Laurze kazała przybierać Nina. Jak bardzo to wszystko pachniało tanią pornografią. Ale znałem moją Szefową i wiedziałem, że tam, na tej niewielkiej matrycy namalowała światłem i cierpieniem kadry, do których po godzinach będą się brandzlować pracownice i pracownicy największych galerii Europy.

Gdy skończyłem ściągać sznury, Nina zajęła moje miejsce, opadła na kolana i byłem pewien, że oto pękł jej pancerz profesjonalizmu i zacznie lizać wypiętą ku niej cipkę. Ale ona przyciągnęła do siebie zmęczoną dłoń Laury, wsadziła sobie do ust koniuszki palców i ponownie ustawiła ją tak, by zasłaniała to, co najwrażliwsze. W wąskim strumieniu światła palce błyszczały tak, jakby właśnie wyszły z wilgotnego wnętrza.

W ciszy rozległ się pojedynczy trzask migawki.

- Koniec — powiedziała z chłodnym zadowoleniem. - Teraz możesz wziąć prysznic.

Pomogła zmęczonej kobiecie wstać, a ta przytuliła głowę do jej ramienia. Szefowa objęła ją zaskakująco ciepłym, troskliwym gestem.

- Umyję cię - wyszeptała - a potem napijemy się wina i zobaczysz, jaka jesteś piękna.

Zniknęły w łazience, a ja zabrałem się za porządkowanie studia. Zza przymkniętych drzwi doleciało mnie przeciągłe stęknięcie Laury. Zapuściłem żurawia w szparę i zobaczyłem jej ciało drżące w niekontrolowany sposób, falowanie piersi w płytkim, urywanym oddechu. W strumieniu najwyraźniej nagrzewającej się dopiero, chłodnej wody farba spływała odsłaniając pokryte gęsią skórką ciało. Stałem tam z butelką wina w jednej ręce i lateksowym gorsetem w drugiej i obserwowałem, jak jej dłoń pełznie powoli od piersi w dół w poszukiwaniu ulgi. Aż wzdrygnąłem się, gdy Szefowa szybkim ruchem schwyciła ją za nadgarstek, zdecydowanym ruchem odciągając dłoń. Obserwowałem, jak jej nagie, pokryte tatuażem zrywających się do lotu jaskółek przedramiona obracają dziewczynę przodem do ściany i unieruchamiają pokrytą jeszcze farbą rękę za plecami. Jedyne o czym mogłem teraz myśleć, to nie o tym, że Laurze może być w takiej pozycji niewygodnie, ale, że za drzwiami stoi Nina bez bluzki, być może całkiem naga, by chronić ubranie przed przemoczeniem. Marzyłem, że zdobywam się na odwagę i wchodzę tam do nich, obu nagich, chętnych i gotowych na miłość w strugach wody. Ale wiedziałem, że bez jej zezwolenia niczego nie zrobię. A ona kazała mi posprzątać i podać wino.

Póki co jednak nie mogłem oderwać oczu od opierającej się jedną ręka o ścianę Laury, jej wypiętych w moją stronę półkul, po których ściekały rozwodnione czarne strużki farby, tworzące wokół stóp fantazyjne kałuże. Woda się ocieplała, powietrze zmatowiła mgiełka pary, a Laura po chwilowej uldze chłodnego strumienia znów przyspieszyła oddech. Szefowa ułożyła trzymaną dotąd dłoń na kafelkach. Laura przez chwilę stała bez ruchu, pozwalając wodzie zmywać z siebie farbę, brokat i zmęczenie. A potem wygięła się w łuk, niemal przyciskając piersi do kafelków. Nina bowiem, ruchami tak samo precyzyjnymi i bezosobowymi, jak podczas malowania, zaczęła rytmicznie zmywać farbę między nogami. W drugiej ręce trzymała słuchawkę prysznica, metodycznie zmywając resztki sesji. Plecy, ramiona, nogi. Gdy dziewczyna na jej polecenie obróciła się przodem, skierowała strumień na łechtaczkę. Widziałem mękę w oczach i drżenie w ciele. Sam drżałem i męczyłem się na równi z nią. Byłem sekundy od orgazmu, tak jak ona. I tak jak ona jęknąłem rozczarowany, gdy nagle, bez ostrzeżenia, Nina skierowała wodę w dół, na stopy. Chwilę później znów to zrobiła. Musnęła wodą najbardziej wrażliwe miejsce, doprowadzając ją na sam szczyt, po czym z lodowatym spokojem zakręciła kran i zaczęła nacierać jej włosy szamponem.

Nie wiem, jak Laura to wytrzymała. Ja już dawno bym się złamał, uciekł albo rozpłakał błagając Szefową o ulgę. A ona stała tam, drżąc na całym ciele, z zaciśniętymi powiekami i ustami rozchylonymi w niemym krzyku, a każda kolejna fala rozkoszy i zawodu wstrząsała nią jak wyładowanie elektryczne.

Nie mogłem już na to patrzeć. Członek krzyczał, że jeszcze jeden spazm, jeszcze jedno potarcie przebodźcowanego ciała i skończę z hańbiąca plamą w kroku. Odszedłem w głąb studia, przygotowując miejsce do kolejnego rytuału Szefowej - wyboru najlepszych zdjęć do dalszej obróbki.

Ledwie jako tako ogarnąłem łóżko i nalałem wina do kieliszków, obie kobiety wyszły z łazienki spokojne i uśmiechnięte, jakby żadna z rzeczy, które dziś widziałem, nigdy się nie wydarzyła. Laura w szlafroku, z mokrymi włosami zaczesanymi do tyłu i Nina, znów ubrana w swój roboczy mundurek, z fryzurą lekko skręconą od wilgoci i policzkami zaczerwienionymi od temperatury. Wyglądały ślicznie, dziewczęco, niewinnie i tylko trudny do wytrzymania ucisk w podbrzuszu przypominał mi, że jestem świadkiem najbardziej wyuzdanego wieczoru w moim życiu. Wieczoru, który jeszcze się nie skończył.

Przywracałem łóżko do pierwotnego stanu, a one usiadły w drugim końcu studia, na pluszowej kanapie i śmiały się popijając wino. Nina rzeczowym tonem objaśniała, dlaczego te, a nie inne ujęcia chciałaby zachować, a Laura co jakiś czas protestowała, gdy jakaś fotka, która się jej podobała, miała wylądować w koszu. Przekomarzały się tak, a ja zastanawiałem się, jak to możliwe, że jeszcze pół godziny temu jedna z nich wiła się desperacko szukając ukojenia, a teraz szczebiocze, jak piętnastoletnia dziewica na piżama party.

Mój wciąż obolały od ocierania się o slipy sprzęt nie dawał mi spokoju i zwijałem się, jak w ukropie, żeby móc wreszcie wrócić do domu, gdzie ulżę sobie, pod powiekami mając widoki, jakie zaserwowała mi dziś Nina. Na serio rozważałem też zamknięcie się w kantorku, gdzie nie widziany przez kobiety mógłbym skończyć to, o czym marzę przynajmniej od dwóch godzin. Szczególnie, że błyszczące resztkami brokatu udo Laury, wystające spod szlafroka, kusiło.

Pakowałem jedną z lamp do walizki, gdy śmiechy się urwały. Wciąż pochylony spojrzałem w kierunku kanapy i ujrzałem błyszczące oczy Laury wpatrzone w ekran laptopa.

- Czułam się wtedy, jakbym zaraz miała eksplodować - lekko ochrypły głos załamał się pod koniec frazy
- I tak wyglądałaś - Nina roześmiała się lekko - przyznaj, że potrafię doprowadzić do obłędu.

Po tych słowach nie myślałem już o kantorku. Przyklęknąłem i obserwowałem Szefową przeczuwając, że zaraz coś się stanie.

- Spójrz, w tej kurtce wyglądasz jak Tatjana Patiz u Lindebrga. - Nina podekscytowana wskazywała na jedną z fotek. - A tu jak Kate Moss pomiędzy jednym papierosem, a drugim. Masz cudowne nogi - pieszczotliwie pogłaskała ślad po linie na wewnętrznej stronie uda - jak zdejmiemy trochę nasycenia i damy to w czerni i bieli, to… - Laura nie słuchała. Spojrzenie skoncentrowała na strużce potu, spływającej Szefowej po dekolcie w dół, w rozpięcie koszuli.
- To chcesz zobaczyć? - Nina złapała jej spojrzenie i rozpięła guzik, rozchylając materiał.

Oczy mało nie wyszły mi z orbit. Szefowa, rozparta teraz wygodnie na kanapie, rozsuwała właśnie rozpiętą już całkiem koszulę, a moim oczom ukazał się upragniony widok. Dwie małe piersi sterczały prowokacyjnie przekłute srebrnymi kolczykami. Pomiędzy nimi wytatuowana róża gubiła płatki, a wypukły pępek błyszczał diamencikiem. Euforia eksplodowała w głowie i w spodniach. Nina lewą rękę położyła na oparciu, środkowym palcem prawej kręciła leniwe kółka wokół sutka, uśmiechając się drapieżnie i wpijając wzrok w oczy koleżanki.

- Możesz patrzeć, ale nie dotykaj - zamruczała i ścisnęła delikatnie pierś.

Byłem pewien, że spektakl zaraz się skończy, a Laura zostanie ukarana za wścibstwo, gdy usłyszałem jej zdecydowany, władczy wręcz głos:

- Pociągnij się za nie - ku mojemu zaskoczeniu Nina posłusznie złapała za kolczyki i naciągnęła sutki.
- Bardziej - dyrygowała Laura, a Szefowa się nie zawahała. Jęknęła tylko, gdy skóra rozciągnęła się do granicy, gdzie ból wciąż sprawia rozkosz, ale za momencik, za jedyne dwa-trzy milimetry będzie nie do zniesienia i zabije podniecenie.

Moje podniecenie miało się dobrze.

To, że pieściła się sama, że robiła to dla niej, a nie dla mnie, dodawało tylko pikanterii. Zamknęła oczy. Koniuszek języka zwilżył wargi, zęby błyszczały w ostrym świetle padającym na odchyloną na oparcie głowę, oddech stał się ciężki i nierówny.

- A teraz spodnie, rozepnij je - Laura weszła w nową rolę równie gładko, jak we wszystkie poprzednie.

Dźwięk suwaka prawie złamał mnie na pół. Pochyliłem się nad walizką jeszcze niżej i ostatkiem woli powstrzymałem jęk. Patrzyłem, jak szczupła dłoń wsuwa się do środka, a palec, który dotychczas naciskał tylko spust migawki odnalazł guziczek start.

- Chcę widzieć twoje palce - okrucieństwo jak się okazało było domeną nie tylko Szefowej - jak błyszczą od soków. - Nina wsunęła je w siebie, by chwilę potem zademonstrować, że dzisiejszy wieczór i na niej wywarł silne wrażenie.

W desperackiej próbie zachowania kontroli oblizała je wyuzdanym gestem. Patrząc Laurze w oczy powoli zaczęła ściągać spodnie. Rozsunęła kolana i ujrzałem jej różową, gładko wygoloną różę. O czymś takim nawet nie marzyłem. Zaczęła się dotykać, wciąż patrząc Laurze głęboko w oczy, ale tamta bezbłędnie kopiując ton jej głosu rzuciła:

- Nie tak. Wolniej. - wytrzymała spojrzenie Niny. - Zrób to jak ja - rozchyliła szlafrok i wsunęła dłoń między uda - Najpierw powoli, dookoła.

Nina wpatrywała się przez chwilę w taniec palców Laury. Zwolniła swoje ruchy, dostosowując je do jego kroków i tempa. Zsynchronizowała oddech.

Zagłębiły się w sobie jednocześnie, westchnienia przechodziły w jęki, oczy zerwały kontakt, by ukryć się pod powiekami. Nie chcąc stracić ani sekundy tego spektaklu odważyłem się wreszcie poruszyć. U stóp obu kobiet niczym gigantyczna kobra wił się kabel ostatniego światła. Zacząłem go zwijać, centymetr po centymetrze zbliżając się do nich na kolanach. Aż wreszcie poczułem zmieszane zapachy pożądania. Znalazłem się tak blisko Laury, że czułem na twarzy ciepło jej ciała. Znajome drżenie ud powiedziało mi, że znowu znalazła się na tym etapie, podczas którego nic prócz zaspokojenia się nie liczy. Jej palce wchodziły i wychodziły w równym rytmie, a ja wbijałem sobie paznokcie w dłonie, żeby nie zwariować. Spojrzałem wyżej, blizna drgała w rytm brzucha, który napinał się i rozluźniał, piersi podskakiwały wstrząsane coraz gwałtowniejszymi oddechami, drobniutkie żyłki wypełniły się krwią, rysując na ciele pajęczynę przyjemności.

Na drugim planie drgały nabrzmiałe kolczyki Niny, diamencik pępka zapalał się i gasł. Jaskółki fruwały w rytm tego, co robiły palce. Nie mogłem oderwać od nich wzroku. Na pamięć uczyłem się wszystkich piegów i pieprzyków ciała Szefowej. Patrzyłem na błyszczące w świetle lampy szczupłe uda i drobne kolana, wyobrażając sobie, że rozkładają się dla mnie.

Wzwód bolał przy każdym oddechu. Nie mogłem już dłużej wytrzymać z twarzą przy podrygującym, mieniącym się resztkami brokatu udzie Laury. Uniosłem głowę i zobaczyłem, że dla obu kobiet, opartych o siebie głowami, świat przestał istnieć. O mnie zapomniały już na pewno.

Laura szeptała Ninie do ucha kolejne gorące, przerywane jękami i westchnieniami polecenia:

- Przyspiesz trochę, o taaak, rozkosznie, wsadź je głębiej, pocieraj teraz, oooch i znowu powoli, dookoła - Szefowa wykonywała jej rozkazy, odnajdując w posłuszeństwie przyjemność. - A teraz łechtaczka - jęknęła Laura, w spazmie opierając stopy na moich udach. - Mocniej, o tak, tak jak teraz - Napięła drżące ciało, wsparła czoło o ramię Niny, wbiła mi stopę w biodro i uwolniła krzyk od dawna tłumionego orgazmu.

Obok pomalowanych na fioletowo paznokci wybrzuszenie w moich spodniach żyło własnym życiem, a ja starałem się ze wszystkich sił nie skompromitować i nie przerwać najpiękniejszych chwil od nie pamiętam już kiedy.

- Nie przestawaj - Laura wyszeptała, gdy znów mogła mówić - chcę widzieć, jak ci dobrze - uwolniła mnie od ciężaru swojej nogi, nawet na mnie nie spojrzawszy, a ja powolutku odpełzałem w stronę kantorka, nie spuszczając wzroku z błyszczących palców Szefowej.

A było na co patrzeć. Nina posłuszna nakazowi drażniła łechtaczkę już we własnym tempie, przy każdym ruchu napinając mocniej biodra. Laura, u której wzbierała już druga fala, skrzyżowała uda i naciskała rytmicznie swój guziczek. Widząc, że Nina zaraz dojdzie, chwyciła ją za rozedrganą dłoń i oderwała od rozpalonego łona.

- Masz robić to co ja - wychrypiała i w porywie uniesienia odchyliła głowę na oparcie.

Nina, tak nagle wyrwana z rytmu, otworzyła oczy. Dostrzegłem w nich ten sam ból co u Laury podczas sesji. Świadoma, że tylko posłuszeństwo przyniesie ukojenie, skrzyżowała uda i zaczęła się dotykać w tempie Laury. Chwilę trwało zanim mgła przyjemności znów zasnuła oczy, ale ta chwila wystarczyła, by przesunęła wzrokiem po mojej zgarbionej sylwetce i uśmiechnęła się nieznacznie. A potem nie widziała już niczego.

Wpatrując się w powtórny orgazm Laury i towarzyszący jej gwałtowny spazm Szefowej, sięgnąłem ręką do spodni. Potarłem wybrzuszenie i głęboko westchnąłem. Dreszcz połaskotał mnie od karku, aż po lędźwie. Powolnym ruchem, starając się nie wydać żadnego dźwięku rozpiąłem rozporek. Ścisnąłem lekko trzon i gotów byłem na spełnienie. Kobiety uspokajały się powoli po niedawnych uniesieniach i obydwie, jak na komendę otworzyły oczy. Ledwie wyjąłem rękę ze spodni, a spojrzały w moim kierunku, jakby ze zdziwieniem, że wciąż tu jestem. Speszony poderwałem się i prawie biegnąc zniknąłem na zapleczu ciągnąc za sobą ogromną walizę mieszczącą światła i statywy.

Gdy wyszedłem Laura właśnie dopinała koszulę. Nina odprowadziła ją do drzwi. Przed samym wyjściem, niespodziewanie chyba dla siebie samej, przyciągnęła do siebie Laurę i namiętnie pocałowała. Oderwała usta, pchnęła koleżankę w ciemność korytarza, zatrzaskując za nią drzwi.

Stałem osłupiały, gdy podeszła do mnie powoli, w rozchełstanej koszuli, z piersiami wciąż niezamkniętymi klatką guzików. Potwór wyrywał się ku niej, po raz kolejny pulsując nadzieją na spełnienie.

- Dobrze się dzisiaj spisałeś - pogładziła mnie po wybrzuszeniu - możesz już iść, ucieknie ci ostatni tramwaj.

Odwróciła się na pięcie i nie zadając sobie trudu, by zapiąć koszulę zaczęła pakować torebkę. A ja powlokłem się w noc mając nadzieję, że dogonię Laurę. Ale jej też już nie było.

Podjechał za to pusty tramwaj. Usiadłem w końcu wagonu i choć krocze bolało niezaspokojonym wzwodem, to w półmroku uśmiechnąłem się do siebie. Ponad dwa lata czekałem, by zobaczyć cycki Szefowej, a dziś nie dość, że ujrzałem je w pełnej krasie, pieszczone i maltretowane, to na dodatek widziałem z bliska, jak szczytuje. Kto wie, może następnym razem to moje palce będą ciągnąć za przekłute sutki, a członek zagłębiać się w błyszczącej szparce. Z tą myślą wsunąłem rękę do kieszeni i schwyciłem potwora za łeb. W całym tramwaju nie było nikogo, kto mógłby mi tego zabronić.

← Poprzednie Następne →
🔞

Potwierdź pełnoletność

Treści w serwisie są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych. Aby wejść, potwierdź, że masz ukończone 18 lat.

Linki: Regulamin Polityka prywatności Informacja o cookies

© 2026 SpicyVoice • Erotyka Audio