Ostatnio dodane audio

Jak straciła dziewictwo— część 2: W aucie

W drugiej części Katarzyna już wie, czego chce, a Marek nie potrafi się powstrzymać. Tym razem akcja będzie jeszcze ostrzejsza, odważniejsza — teraz, gdy wszystkie granice zostały już przekroczone.

Minęły trzy dni.

Nie odzywali się do siebie ani słowem. Ale napięcie wisiało w powietrzu jak dym po pożarze. Katarzyna nie mogła spać. Każda noc była mokra. Każda fantazja bardziej bezczelna. Marek rozkręcił w niej coś, czego nie potrafiła już wyłączyć.

To nie był już głupi kaprys. Nie chodziło o dziewictwo. Chciała więcej. Mocniej. Dłużej.

Chciała czuć, jak ją rozciąga i wbija się w nią do samego końca. Chciała usłyszeć, jak ją wyzywa, jak traci nad sobą kontrolę.

I wiedziała, że on też chce. Widziała to, gdy rzucał spojrzenia spod brwi, gdy niechcący dotknął jej dłoni, podając klucz nasadowy. Napięcie iskrzyło między nimi, jak zwarcie w przewodach.

W piątek po szkole zjawiła się przy warsztacie. On kończył zmianę.

— Mam ochotę na przejażdżkę — powiedziała beznamiętnie, rzucając mu spojrzenie spod grzywki.

Nie zapytał. Nie skomentował. Wsiadł do starego BMW i trzasnął drzwiami. Ona wsiadła od strony pasażera. W ciszy wyjechali z miasta, na boczną, polną drogę, gdzie nie jeździł nikt. Silnik pomrukiwał, opony huczały, a ona rozpięła powoli suwak w swojej bluzie.

— Chcesz zobaczyć, co noszę pod spodem? — zapytała spokojnie.

Spojrzał tylko kątem oka. Nic nie powiedział. Ale jego dłoń zacisnęła się mocniej na kierownicy.

Zsunęła bluzę. Miała na sobie przezroczysty top. Czarne sutki prześwitywały jak na dłoni. Marek gwałtownie skręcił w stronę lasu, wjeżdżając między drzewa. Zatrzymał się. Silnik zgasł. W tej ciszy słyszała tylko własne serce.

Zerwał się.

Chwycił ją za kark i przyciągnął do siebie, całując brutalnie, wbijając się językiem głęboko. Złapał ją za pierś, ściskając mocno. Potem przeciągnął ją przez środek auta na swoje kolana. Siedziała na nim okrakiem, czując, jak jego kutas już twardy wbija się przez spodnie.

— Dziwka — wysyczał jej do ucha. — Mała kurewka, która przyszła po więcej?

— Tak — odpowiedziała bez wstydu. — Zrób mi lepiej niż ostatnio.

— Zrobię ci piekło między udami.

Rozpięła mu spodnie. Kutasa miał gotowego. Gruby, twardy, pulsujący. Ślina napłynęła jej do ust. Chciała go.

Pochyliła się i zaczęła ssać. Powoli, z językiem przy trzonie, z dłonią na nasadzie. Jęknął cicho. Złapał ją za włosy i zaczął rytmicznie wbijać się w jej usta. Głębiej. Mocniej. Aż łzy stanęły jej w oczach. Pluła śliną i chciwie go połykała. Czuła, jak pęcznieje. Jak pulsuje.

— Wystarczy. Chcę cię w środku — sapnął i brutalnie odciągnął jej głowę.

Zsunęła spodnie i majtki, siedząc na nim. Oparła się jedną ręką o deskę rozdzielczą, drugą prowadząc jego kutasa do wejścia. Zsunęła się na niego. Powoli. Centymetr po centymetrze. Aż całkowicie wypełnił ją od środka.

Oparła czoło o jego. Ruszała się. W górę, w dół. Mokra. Jęcząca. Ostra.

— Mocniej — wysapał.

I zaczęła. Ruchy bioder przyspieszyły. Siedzenia skrzypiały, para osadzała się na szybach. Jej ciało falowało. Sutki twarde, oczy przymknięte. Jęczała jak dzika. Jego dłonie chwytały ją za pośladki, ściskały uda, rysowały czerwone ślady.

Nagle odepchnął ją, przekręcił i pchnął twarzą w deskę rozdzielczą. Auto trzęsło się w rytm jego ruchów. Rżnął ją jak zwierzę. Pośladki odbijały się od jego ud. Ślina kapała jej z ust. Paznokcie zdzierały plastik. Miała skurcze od przyjemności.

— Gdzie chcesz? — zapytał, dysząc.

— W środku.

— Będziesz moją małą dziwką?

— Zawsze.

Wszedł głębiej i wystrzelił. Pulsował w niej, trzymając ją za kark, jakby chciał zapaść się razem z nią. Jęknęła. Mokra, rozbita, spełniona. Trwała w tej pozycji, nie ruszając się ani o centymetr.

Milczeli, jadąc z powrotem. Ale kiedy odprowadził ją pod dom, nachylił się i powiedział szeptem:

— Jeszcze cię nie przeleciałem do końca. Ale zrobię to.

Uśmiechnęła się bez słowa.

I już planowała, co zrobi z nim następnym razem.

 

Utworzono: 31.03.2025 

Wszystkie prawa do tekstu zastrzeżone. Kopiowanie i powielanie tylko za naszą pisemną zgodą