Nie powiem Ci tego wprost...
Nie wszystkie kobiece pragnienia mieszczą się w słowach.
Niektóre zostają tylko w wyobraźni.
Nie dlatego, że są zbyt odważne.
Ale dlatego, że są... zbyt prawdziwe.
Posłuchaj moich myśli. Tych, których nigdy nie wypowiadam
A może — posłuchaj siebie.
Nie powiem Ci tego wprost.
Nie dlatego, że nie chcę.
Po prostu… nie wiem, czy jesteś gotowy, żeby usłyszeć.
Bo to, o czym myślę…
To nie są rzeczy do rozmowy przy kawie.
To nie są słowa, które mówi się na głos.
Ale jeśli teraz jesteś blisko…
Jeśli słuchasz i nie przerywasz…
Może Ci coś zdradzę.
Czasem myślę o kimś innym.
Nie dlatego, że Ty mi nie wystarczasz.
Właśnie dlatego, że jesteś wszystkim — mogę sobie pozwolić, by w głowie… być kimś inną.
W wyobraźni nie muszę być sobą.
Czasem jestem tą, która oddaje kontrolę.
Czasem tą, która ją przejmuje.
Czasem tą, która stoi w cieniu i tylko patrzy…
a czasem tą, którą wszyscy obserwują.
Nie zawsze chodzi o seks.
Czasem o to, żeby ktoś wiedział, czego pragnę… zanim to wypowiem.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś… patrzeć mi w oczy i widzieć, że jestem gdzieś daleko?
Wtedy pewnie właśnie fantazjowałam.
O czymś, czego Ci nie powiem.
O czymś, co może zrobiłbyś… gdybyś wiedział.
Nie pytaj mnie wprost.
Nie chcę się tłumaczyć ze swoich myśli.
Ale możesz mnie poprowadzić.
Możesz zapytać: „Gdybym był teraz zupełnie kimś innym… kim miałbym być?”
Albo:
„Chcesz, żebym zrobił coś, czego się nie spodziewam?”
Wtedy może się otworzę.
Albo może tylko się uśmiechnę.
Ale w środku… już będzie się działo.
Moje fantazje są złożone.
Nie zawsze czyste.
Nie zawsze „miłe”.
Ale prawdziwe.
I moje.
Czasem chcę być prowadzona.
Czasem zaskoczona.
Czasem… potraktowana zupełnie inaczej, niż na co dzień.
Nie z miłością.
Z pragnieniem.
Z instynktem.
Z siłą, która mówi: „Chcę Cię. Teraz.”
Nie zawsze się do tego przyznam.
Ale jeśli mnie dotkniesz we właściwy sposób —
nie ręką.
Głosem.
Spojrzeniem.
Zrozumieniem.
To ja się otworzę.
Powoli.
Własnym tempem.
A potem… może Ci powiem wszystko.
Albo nic.
I tylko spojrzę.
A Ty już będziesz wiedział.